Kompostowanie domowe – nowocześnie, łatwo i pożytecznie
10/12/2019
Budapeszt – na środku modrego Dunaju jest zielona wyspa
20/12/2019

Biohumus domowym sposobem

W krajach skandynawskich bardzo popularnym staje się kompostowanie w domu. W sprzedaży pojawiło się kilkanaście wzorów estetycznych domowych kompostowników, które stają się tam standardowym wyposażeniem, a nawet ozdobą kuchni. Dzięki zamontowanym w nich wkładom z węgla aktywowanego skutecznie eliminowany jest przykry zapach towarzyszący kompostowaniu. Taki kompostownik w kuchni dobrze świadczy o gospodarzach nowoczesnego i ekologicznego domu.

Dla tych, którzy przekonają się do domowego kompostowania, jest kolejny system bezwonnego i jeszcze bardziej skutecznego kompostowania. Główną pracę w kompostowaniu wykonują w nim dżdżownice. Kompostownik tego typu najlepiej zainstalować na balkonie, tarasie, ogrodzie lub w piwnicy, ale bez obaw można i w kuchni.

Biohumus – jak zbudowany jest taki kompostownik?

Kompostownik, najlepiej drewniany lub plastikowy, powinien składać się z co najmniej czterech nakładanych na siebie segmentów:
1 – pokrywa z niewielkimi otworkami do napowietrzania, może być z wkładem węglowym lub bez niego,
2 – pojemnika na świeże odpady,
3 – pojemnika z odpadami przerabianymi przez dżdżownice,
4 – pojemnika na humus (niektóre modele mają kranik spustowy).
Segmenty 2 i 3 dnie mają otwory lub siatkę, przez którą swobodnie przejdą dżdżownice.

 

Strefy plastikowo-drewnianego wermikompostownika  i  drewnianego kompostownika:

 

Sprzedawane kompostowniki mają pojemność ok. 60 l i przystosowane są do „zamieszkania” przez ok. 1000 dżdżownic.

Biohumus – jak to działa?

Trzeba zaopatrzyć się w dżdżownice kalifornijskie – 1000 szt. na start to koszt ok. 60 zł. Umieszczamy je, zmieszane z niewielką ilością kompostu, na najniższym poziomie (nr 4) kompostownika. Na poziomie 3 i 2 wykładamy świeże odpady kuchenne. Pracowite robaki będą przemieszczać się przez piętra kompostownika do świeżych odpadów i przerabiać je w nawóz odkładający się na najniższym poziomie.

 

 

 

Biohumus – co zjadają dżdżownice?

Dżdżownice do wytworzenia cennej humusowej ziemi potrzebują systematycznego dokarmiania. Nie grymaszą, zjadają cały materiał organiczny. Można wykładać im liście, kwiaty, chwasty, trawę, kuchenne obierki warzyw i owoców, a nawet fusy z kawy i herbaty, skorupki jaj itp. Nie nadaje się dla nich pieczywo, mięso, sery, spleśniałe resztki i skórki owoców cytrusowych. Dobrym materiałem do przerobu będzie wilgotna, rozdrobniona tektura i papier bez nadruków. Konieczny jest stały dostęp powierza, temperatura optymalna to 20 -25 st. C, nie niższa niż 10 st. C i wilgotność na poziomie ok. 80% – nie wyżej.

Biohumus – kiedy biohumus jest gotowy?

Najlepiej przeprowadzić prosty test. Zagarnąć garść ziemi humusowej z dolnego segmentu kompostownika i ścisnąć ją w dłoniach. Powinno poczuć się wilgoć, z której nie wyciska się płyn. Po otworzeniu dłoni ziemia powinna się rozpaść i nie mieć grudkowatej struktury. Kompost wtedy jest gotowy.

Nie zniechęcaj się stereotypami kompostowania z dżdżownicami, bo:

+ Kompostowanie nie śmierdzi !

+ To nie jest pracochłonne !

+ Robaki nie uciekają, jeżeli mają dobre warunki !

+ Dżdżownice nie są obrzydliwe !

Wartościowy nawóz dla wszystkich roślin

Uzyskany tym sposobem biohumus to najlepszy nawóz i do tego dobrze wchłaniany przez rośliny. Bogaty w substancje mineralne, stymulujące wzrost i odżywcze. Nie można nim przenawozić. Rośliny dobrze się po nim rozwijają i kwitną, a warzywa wydają bogate plony. Nie bez znaczenia jest, że uzyskany może być tanim sposobem. Podobny nawóz w sklepie kosztuje ponad 100 zł za 20 litrów!

Żeby więcej dowiedzieć się o dżdżownicach, polecam lekturę książki „Zaprzyjaźnij się z dżdżownicami” autorstwa Małgorzaty Kowalskiej. Jedną z ciekawostek tej lektury jest to, że na powierzchni 1 ha ziemi może żyć ok. 130 tys. tych pracowitych zwierząt, które ważą ok. 400 kg, czyli tyle, co jedna krowa.

Leszek Ciepielski
12. 12.2019.r.

Ewa
Ewa

1 Comment

  1. Dawid pisze:

    Genialna sprawa w swojej prostocie :O Nie sądziłem, że Skandynawowie wpadli na coś takiego. Świetne!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *