Sunday 22, Oct 2017

Blog ogrodniczy - Ogrodnik Leszek

Obrazek użytkownika Leszek

Nie dlaRelaksu - w Stalowej Woli, a jakby u nas

Przeglądając stronę internetową Okręgu Podkarpackiego PZD natknąłem się na poniżej przytoczony tekst i odniosłem wrażenie, ale co tam moje wrażenie, ważne jest jakie wrażenie odniesiecie po jego przeczytaniu Wy - Koleżanki i Koledzy z naszych ogrodów. Cyt.:

„Hutnik II” w Stalowej Woli – nieuczciwe rządy byłego prezesa – 27.09.2017.

Za katastrofalną sytuację, w jakiej znalazł się największy Rodzinny Ogród Działkowy na Podkarpaciu — „Hutnik II" w Stalowej Woli — odpowiada wyłącznie jedna osoba, kreująca się w mediach jako jedyny sprawiedliwy, dbający o interes działkowców, niesłusznie jego zdaniem odwołany Prezes tego ogrodu. Pan Jacek M., bo o nim mowa, uważa się za osobę wszechstronnie wykształconą, posiadającą przebogate doświadczenie zawodowe jako handlowiec, doskonałe znajomości i koneksje towarzysko-biznesowe. Tymczasem jest tylko człowiekiem, któremu posiadana „władza" w ogrodzie przewróciła w głowie. Prezes ROD to nie osoba zarządzająca giełdową spółką akcyjną czy gigantem paliwowo-energetycznym. Statut PZD w § 1 ust.3 wyraźnie wskazuje, iż wykonywanie funkcji Prezesa Zarządu ROD to działalność społeczna, nie nastawiona na osiąganie korzyści finansowych. Ale cóż, biorąc pod „opiekę" położony na blisko 40 ha powierzchni ogród liczący 1113 działek rodzinnych i prawie 1600 ich użytkowników, można poczuć się jak pan i władca na włościach. 

Doskonałą okazją do wykazania swoich wątpliwych talentów organizacyjnych i merytorycznych stała się dla p. Jacka M. elektryfikacja ogrodu. Realizacja tego typu zadania inwestycyjnego w tak dużym ogrodzie nie jest rzeczą prostą, nie wspominając już o tym, że szalenie kosztowną. Jednak dla takiego fachowca jak pan M. była to przysłowiowa bułka z masłem. Nasz fachowiec zawarł umowę z firmą, która nie określiła precyzyjnie zakresu prac, terminu wykonania i warunków gwarancji i rękojmi, a przede wszystkim wprowadziła bardzo kosztowne metody wykonania robót. Efekty są takie, że następni działkowcy nie mają możliwości podłączenia się do sieci ogrodowej, nie wiadomo, które działki już zostały podłączone, poza tym są i takie osoby z odwołanego Zarządu, które nie wpłaciły należnych opłat, a ich działki i tak zostały podłączone. Pan Jacek M. utrzymywał, że nie zna się na elektryfikacji, bo ma od tego fachowców w ogrodzie, a mimo to występował w umowie jako przedstawiciel odpowiedzialny za wykonanie tych robót. Skoro jednak potrafił zawierać umowy cywilnoprawne w imieniu. ROD „Hutnik II" z samym sobą na „świadczenie pracy Prezesa", to czegóż więcej można było oczekiwać? Jakby tego wszystkiego było mało, inwestycja realizowana jest przy zaangażowaniu środków z budżetu samorządu Stalowej Woli, które powinny być wykorzystywane w oparciu o niezwykle rygorystyczne reguły. Konsekwencje ich nieprawidłowego wydatkowania łączyć się mogą z niekorzystnymi dla działkowców skutkami finansowymi, którzy i tak już ponieśli duże nakłady w związku z elektryfikacją. Ale przecież dla p. Jacka M. to jest rzecz nieistotna. Ważne, że udało się zarobić na działkowcach i to całkiem nieźle. Dowód: od działkowców pobierane są opłaty w różnej wysokości w zależności od tego, w którym sektorze ogrodu mają działki oraz opłata podłączeniowa. Dziwnym jednak trafem, pomimo tych wpływów, ogród nie może wylegitymować się pokryciem finansowym inwestycji. Istnieją spore rozbieżności pomiędzy rozliczeniem środków wpłaconych przez działkowców a rzeczywistym kosztem elektryfikacji. Widocznie komuś bardzo zależało na tym, aby wszystko, co dotyczyło tej inwestycji w ogrodzie było nieczytelne i niejasne. Trzeba powiedzieć, że ogród i działkowcy nie zostaną pozostawieni na pastwę losu. Funkcjonujący w ROD organ komisaryczny będzie starał się doprowadzić do końca elektryfikację przy pomocy merytorycznej i finansowej Okręgu, pochodzącej min. z rekompensaty za czasowe zajęcie terenu ogrodu.

Jak cynicznym i dwulicowym człowiekiem trzeba być, aby z jednej strony mówić z troską o zabezpieczeniu interesów działkowców, a z drugiej strony — wyciągać od nich bez najmniejszych skrupułów  kolejne pieniądze. 

Zresztą lista grzechów p. Jacka M. nie kończy się tylko na sprzecznych z prawem działaniach przy elektryfikacji ogrodu. Jako dodatkowe można wymienić krzywdzące dla działkowców wyrzucanie ich z działek bez zachowania obowiązujących procedur zawartych w Ustawie o ROD, czy też wykorzystywanie świetlicy ogrodowej której przychody wcale nie zasilały funduszu ogrodu, lecz prawdopodobnie prywatną kieszeń. Trzeba by zapytać p. Jacka M., kto za to wszystko będzie musiał zapłacić? Oby nie działkowcy, bo oni w tym wszystkim są najmniej winni. Sprawa zostanie skierowana do organów ścigania, które po jej zbadaniu podejmą dalsze przewidziane prawem działania.

Irena Hermańska
I Wieceprezes OZ Podkarpackiego PZD w Rzeszowie. 

Koniec cytatu.

Wszelkie podobieństwa do brzeskich ogrodów jest wielce prawdopodobne. Przytoczony tekst  znajdziecie na stronie: na: http://www.podkarpacki.pzd.pl/pl/aktualnosci,1/hutnik-ii-w-stalowej-woli-nieuczciwe-rzady-bylego-prezesa,d1671.html
Za tydzień opublikuję list jaki otrzymałem z Urzędu Miasta w sprawie potoku Kościelna i wrócę do tematu śmieci na działkach.
Jeżeli macie jakieś wątpliwości co do funkcjonowania Waszego ogrodu, macie ciekawe obserwacje i spostrzeżenia piszcie na adres: ogrododnikleszek@brzeg24.pl  lub dzwońcie do Redakcji Panoramy.

Top